Twórcy ziemi gidelskiej

Twórcą ziemi gidelskiej można zdecydowanie nazwać Jana Jurczyka. Pewnie wielu z Was zna to nazwisko. Urodził się w Gidlach i wychowywał się tutaj. Już jako uczeń szkoły tworzył wiersze. Niektóre z jego prac można znaleźć w opisywanej przez nas wcześniej książce. Oto jeden 
z jego utworów.

"Ballada znad Wiercicy"

Dawno temu, u zarania państwowości Lechitów stanął
w Gidlach modrzewiowy kościółek.
„Jest u nas wielka fara,
Na miejscu gontyny
Wyniesiona pogańskiej z modrzewiowych bali,
Strzelisty gont ją chroni od gromowej fali tej potęgi,
Co godzi w odwieczne dziedziny”
Jak na dłoni maluje się bogata panorama Gidel i okolicy,
gdy okiem spokojnym ogarniasz świat z pszenicznej Złotej Góry.
Błyskają w zachodnim słońcu hełmy klasztornych wieżyc
i barwione fioletem dachy, pośród zieleni starodrzewia, pod
kopułą jasnego nieba.
W dali omglonej, na szerokiej dolinie obaczysz Kartuzy dumne,
ale skoro natężysz olśnione oczy, ujrzysz unoszącą się nieśmiale i
kornie srebrną wieżyczkę fary prastarej.
Wynieśli ów kościółek nasi praojce, na miejscu gaju pogańskiego,
siedziby bogów.
Otoczon sobotami, poszyty wysokim gontem miał parkan z
dyli dębowych, sposobem obronnego tynu stawiony.
Pobok dzwonnica i dom plebański, stanowiły dopełnienie
sielskiej architektury.
Do fary, jako przodkowie do swej gontyny schodzili
się na modlitwę, przyjmowali chrzest, odbywali kary
pokutne.Poniekiedy kłaniali się cieniom minionych 
bogów, zaszyci w kniejach, borach przepastnych,
gdzie dźwięki dzwonów topniały w koronach drzew, ginęły
wśród dąbrowy, przepadały w modrzewnej głuszy.
Jak przed wiekami grzebali podal fary umarłych,
w obrządku nie znającym ognistych stosów i urn
popielnych.
Jak na dłoni maluje się bogata panorama Gidel i okolicy,
gdy okiem spokojnym ogarniasz świat z pszenicznej Złotej
Góry.
Błyskają w zachodnim słońcu hełmy klasztornych wieżyc i
barwione fioletem dachy, pośród zieleni starodrzewia, pod
kopułą jasnego nieba. W dali omglonej, na szerokiej dolinie
obaczysz Kartuzy dumne, ale skoro natężysz olśnione oczy,
ujrzysz unoszącą się nieśmiale i kornie srebrną wieżyczkę
fary prastarej.
Wynieśli ów kościółek nasi praojce, na miejscu gaju
pogańskiego, siedziby bogów.
Otoczon sobotami, poszyty wysokim gontem miał parkan z
dyli dębowych, sposobem obronnego tynu stawiony.
Pobok dzwonnica i dom plebański, stanowiły dopełnienie
sielskiej architektury.
Do fary, jako przodkowie do swej gontyny schodzili się na
modlitwę, przyjmowali chrzest, odbywali kary pokutne.
Poniekiedy kłaniali się cieniom minionych bogów, zaszyci w
kniejach, borach przepastnych, gdzie dźwięki dzwonów
topniały w koronach drzew, ginęły wśród dąbrowy,
przepadały w modrzewnej głuszy.
Jak przed wiekami grzebali podal fary umarłych,
w obrządku nie znającym ognistych stosów i urn 
popielnych.W cieniu dziejowych dębów sadowili nowe
siedliska, a pradawni myśliwi przeistaczali się
w opiekuńczych pasterzy, rolników dbałych.
W dosyt drewna, gliny i kamienia, tworzywem bywało
żelazo harde, kruszce szlachetne, jak wosk złociste, sercu
prostemu miłe.
Para sękatych rąk, topór i piła wystarczały im akurat, aby
coś tam sklekusić pożytnego.
Kontent siadał zgnębiony kmiotek pod strzechą zapadłego
domostwa i dumał skrycie.
Myśli jego uciekały w te lata, kiedy runą pamiętne drzewa,
blask przyćmi patyną dostojności – i kto wtedy spamięta
minione ślady?
Ale dopóty żył tu nad Wiercicą dzień zdawał się
najpiękniejszy, najjaśniej błyszczał miesiąc w majowe noce,
ten książę nieba, pośród miliona gwiazd płynących,
złocistych jak te pod farą usiane.
Kiedy burzliwą nocą niebo skłębiło się chmurami i wichry
zatrzęsły dachem – gwiazdki sfrunęły ze sklepienia jak listki
złote…
Upadł z hukiem i bólem tysiącletni dąb farny, świadek
niejednej grozy. Żarem słońca skruszony, falą deszczów
chłostany dopełnił całopalnej ofiary ognia śiętego, dawał
szare popioły ziemi rodzonej.
Płonął jak pochodnia Perkuna o północnej godzinie duchów,
gasł iskier lamentowaniem, w trwożnym nawoływaniu.
„Gdy runął dąb praojców,
bożyszcze widome –
Nagi, bez ramion, w męczeństwie kajdany
Obrożą kutą ciasno przez kark opasany,
W urnę kładziono szczątki,
Jakie oddał płomień”Ognistą dobą rosnące skrajem fary dęby, wiązy i klony
otulały bujnym listowiem staruszkę farę, ochraniały cenny
zabytek.
W proch popadł i popioły ony parkan z dębiny, zgliszcza
plebański domek, krzyże grobne spróchniał, a
epitafia zetlałe wichry rozwiały naokoł.
Jeno dzwonnica wyziera oczodołami na świata strony,
uwieczniona w pamiętnym drzeworycie.
Coraz mniej brodatych dębów w borach, na podwórcach
i szlakach.

Jan Jurczyk








Szukając informacji o pisarzach pochodzących z naszej okolicy, poszłyśmy do nauczyciela polskiego, a równocześnie byłego dyrektora, pani mgr Ewy Mariankowskiej. Dała nam ona książkę - "Wybór wierszy. Klasa VIII". Znajduje się w nim wiele utworów, które nas zaciekawiły.



Zbiór został zredagowany w 1995 roku przez panią mgr Ewę Mariankowską. Była ona również jej redaktorem naczelnym.


Książka dzieli się na trzy rozdziały. Rozpoczyna ją wstęp, który wyjaśnia nam, gdzie i co możemy przeczytać. Oto on:
"Oddajemy do rąk czytelnika książkę dość
niezwykłą "Świat poezji dziecięcej";
zbiór będący nie tylko dziełem dziecięcej
myśli i wyobraźni lecz również artystycznym i estetycznym
spojrzeniem na świat. Oto poezja dziecięca widziana
i przeżywana przez młodzież, której miłość
do ojczyzny zezwala na głębsze i osobiste
ujmowanie piękna przyrody polskiej i polskiej tradycji.
Świadczą o tym wiersze poświęcone porom roku, świętom
z różnej okazji.

W "Świecie poezji dziecięcej" zawarte są wiesze
okolicznościowe, które mogą być
wykorzystane na apelach i akademiach szkolnych.
Są one proste i wyrażają szczere spojrzenie na świat,
opisują w większości piękno czterech pór roku.

Druga część "Jestem stąd..." przedstawia utwory
poświęcone naszej miejscowości. Opiewają
piękno ziemi gidelskiej i świadczą o umiłowaniu
tych okolic.

Trzecia część pt. "Nienasycenie" zawiera wiersze
o różnej tematyce: refleksyjnej, miłosnej,
filozoficznej. Jest to poezja bardziej poważna,
dojrzała, w której dzieci wyraziły swoje
uczucia, myśli, pragnienia.

Wiersze te są pierwszymi próbami twórczości,
debiutem poetyckim. Nie wszystkie być może są dobre,
ale nie mniej jednak stanowią krok
do zaczarowanego świata poezji.

Mamy nadzieję, że to pierwsze spotkanie z liryką
 rozbudzi w małych twórcach zamiłowanie
do obcowania z poezją.


Ewa Mariankowska"




W zbiorze znajdują się 43 wiersze absolwentów gidelskiej szkoły podstawowej oraz samej redaktorki naczelnej. Pod koniec możemy zobaczyć także utwory znanego gidelskiego poety, Jana Jurczyka.




Oto przykłady niektórych z dzieł.

Wiosna idzie

W marcu jak  w garncu.
To wietrzyk wieje, to słońce świeci,
Z Marzanną idzie gromadka dzieci.
Wszyscy się śmieją, głośno śpiewają,
Radośnie wiosnę dzisiaj witają.
Rzucają z mostu słomianą lalę,
Porwie ją prąd i rzeki fale.
Skowronek w górze śpiewa radośnie,
Składając pokłon młodziutkiej wiośnie.
Drzewa ubrane w przepiękne szaty,
na gnieździe stoi bocian skrzydlaty.
Kwieciem spowite łąki zielone,
W słońcu się błyszczą chaty bielone.
Wiosna przynosi radość i życie,
Wszyscy kochają się w sobie skrycie.


Agnieszka Wiewiórowska
uczennica kl. VIII a



Chciałabym...

Chciałabym byś była jak ten wiatr,
co tańczy wkrąg.
Tak jak ten wiatr
byś przeszła cały świat.
Chciałabym byś była też płomieniem
co wznieca żar.
Płomieniem, co zapala wkrąg
radości czar.
Jak płomień chcę do Ciebie lgnąć
i kochać Cię.
Chciałabym byś była też nimfą,
co śpiewa mi.
Każdy jej dźwięk, jak serca rytm
miłością drży.

Małgorzata Zadworna
uczennica kl. VIII a

Wszystko jest takie proste
ogień za mocny
woda brudna
powietrze szare
ziemia chora

Podajmy sobie ręce
Razem możemy coś zdziałać
Na pewno nam się uda.

A wtedy...
Ogień będzie czerwony
woda będzie czysta
powietrze będzie przezroczyste
ziemia zdrowa.

Więc podajmy sobie dłonie
Na pewno nam się uda.
Razem nam się uda.
Będzie trudno
Ale nam się uda
Razem!


Ania Mikulska

kl. VIII b


Piękne ilustracje wykonały Katarzyna Grzesiczak i Agnieszka Wiewiórowska.


 
Czas na trochę poezji!
Wszyscy uczniowie naszego gimnazjum znają p. mgr E. Mariankowską, ale chyba nie wszyscy wiedzą, że w wolnym czasie zajmuje się ona tworzeniem poezji. Poniżej przedstawiamy kilka wierszy jej autorstwa:



Jacku - mówiła Krysia do brata


Mała ptaszyna nad wioską śliczna

Lata skowronek wysoko, nijako

Nad naszą wioską i nad Wierciczką,

Wierciczka nasza zakola toczy

I prosto do Warty swym nurtem kroczy

Opływa łąki, pola, pastwiska
Każdemu sercu jest ona bliska.
Zimą zabawką jest doskonałą
Latem ochłodzi gorące ciało
Daje ochłodę i wypoczynek
Dla miłych chłopców i dla dziewczynek
Lecz krótki będzie żywot tej rzeki
Gdy będą spływać wciąż do niej ścieki
Brońmy tej rzeki, bo o to chodzi
A ona wdziękiem swym wynagrodzi.

***

Jeszcze wszędzie tyle śniegu
Jeszcze strumyk lodem ścięty
A przebiśnieg już na brzegu
Wyrósł śliczny, uśmiechnięty
Witaj, witaj kwiatku piękny
Buźkę białą zwróć do słonka
Już ptaszęta przyleciały
W górze słychać śpiew skowronka
Małe dzieci nachyliły
Główki ponad kwiatkiem
"Gdzie jest wiosna? Powiedz miły
czyś nie widział jej przypadkiem?"

***

Noc nad ziemią gidelską
Roztoczy swe skrzydła
Otuli drzewa, pola i mokre stawidła
Gwiazdy ukochane spór toczą wesoły,
Która z nich ogarnie stromy dach stodoły
Blaskiem otaczają zagrody wiesniaków
Drogę oświetlają także dla rybaków.
A po cichej nocy
Blady świt nadchodzi
Każdy z gospodarzy
Do swych trzód zachodzi:
Świtu wciąż przybywa -
Pracy coraz wiecej.
Orze, sieje, plony zbiera
Ciężka praca mu doskwiera.
Lecz z tej ciężkiej, trudnej pracy
Zasłynęli już wieśniacy.





Oczyścić z pyłu zapomnienia” – książka autorstwa Ewy Aleksandry Rejment i Elżbiety Dudy o Gidlach.
Książka ta opowiada o dawnych Gidlach, z XIX i XX wieku. Zawiera ona rozdział, w którym znajdują się fragmenty pamiętnika (1918 rok) babci pani E. Dudy, która pochodzi z Gidel. Opowiada o Gidlach, z czasów, jakich my nie znamy. Mówi, w jaki sposób żyli ludzie w XIX i XX wieku.Wszystkie wydarzenia w niej opisane są prawdziwe. Książka wzbogacona jest zdjęciami z dawnych lat. Ponadto znajduje się w niej drzewo genealogiczne rodziny Bańcerków, Reymentów i Balcerków.
"Aby Wasze przyszłe pokolenia wiedziały, jaki jest ich rodowód, skąd się wywodzą, trzeba już teraz 'oczyścić z pyłu zapomnienia' historię swego gnaizda"Serdecznie polecam tą książkę wszystkim mieszkańcom ziemi gidelskiej. Dzięki niej można się wiele dowiedzieć o naszej pięknej miejscowości. Książka dostępna jest w Publicznej Bibliotece w Gidlach.



2 komentarze:

  1. Nie wiedziałem, że pani dyrektor Mariankowska pisze wiersze. Chociaż mogłem się spodziewać, bo to wrażliwa osoba o bardzo dobrym sercu i poczuciu humoru. Szkoda, że nie jest już dyrektorem, ale czekam na jej tomik wierszy, bo to bardzo miłe, ciepłe utwory.

    OdpowiedzUsuń
  2. 53 years old Executive Secretary Standford Simnett, hailing from Thornbury enjoys watching movies like Joe Strummer: The Future Is Unwritten and Candle making. Took a trip to Sacred City of Caral-Supe Inner City and Harbour and drives a Impala. kliknij tutaj, aby dowiedziec sie wiecej

    OdpowiedzUsuń